zapiski styczniowe

To nie był dobry miesiąc. Więc dobrze, że dziś ostatni jego dzień. Styczeń nie jest moim ulubionym miesiącem. Ulubionym jest sierpień a do sierpnia jeszcze ho ho hooo….

Wszystko w tym styczniu się jakoś spajało. Nitki wydarzeń i sytuacji łączyły się. To co widziałem , przeczytałem, co przeżywałem łączyło się  i plątało tworząc jakąś wspólną szorstką i nieprzyjemną materię. Miałem dużo czasu na myślenie. Myślałem więc próbując sobie wszystko w głowie ułożyć. Do końca się nie da ale próbować trzeba.

Nowy rok – nowy ja? Nie do końca, choć patrząc na siebie widzę, że „tu zaszła zmiana”. Nie dokonała się ona jednak z nowym rokiem. To był jakiś proces trwający przez ostatnie kilkanaście miesięcy. Trudno mi znaleźć jakieś cezury. Łatwiej znaleźć powody.

Kiedy czytałem życiorys zamordowanego prezydenta Gdańska to myślałem sobie, że Paweł Adamowicz był dokładnie z mojej bajki. Przez większość swojego życia miałem poglądy bardzo podobne, choć dziś powiedzieć o mnie „konserwatywny”, to powiedzieć stanowczo za dużo. Pamiętam jak gdzieś kiedyś tłumaczyłem  co znaczy być konserwatywnym liberałem. Że to wbrew pozorom jest możliwe choć konserwatywni liberałowie lądują w drugich albo trzecich szeregach swoich ugrupowań. Może właśnie dziś jednak tacy są bardzo potrzebni, ponieważ potrafią łączyć ogień z wodą? Tym bardziej szkoda Pawła Adamowicza.

Ta śmierć bardzo nami wstrząsnęła (mówię o Żonci i sobie). Dużo rozmawialiśmy, śledziliśmy prasowe doniesienia i toczące się dyskusje. Miałem nadzieję na opamiętanie społeczeństwa. Na pozytywny wkurw. Zryw.  Przeciwko nienawiści i pogardzie – tej, którą „udomowiliśmy i oswoiliśmy” jak powiedział ojciec Ludwik Wiśniewski. Stała się normą . Niczym dziwnym. A, że za słowami idą czyny – ona ostatecznie doprowadziła do śmierci Adamowicza.

„Kto szerzy mowę nienawiści, ten jest moralnie odpowiedzialny za czyny motywowane nienawiścią” – pisze Polskie Towarzystwo Psychoanalityczne na swoim Facebooku.  Musimy być tego świadomi.

Już jednak dzień, dwa dni po tragicznych wydarzeniach widać było że moja nadzieja spełznie na niczym . Kaczyński który nie wchodzi do sali sejmowej na minutę ciszy w hołdzie dla prezydenta Adamowicza jest smutnym symbolem tych zawiedzionych nadziei. Ale też prawicowy celebryta Cejrowski, który porównuje żałobę po  Adamowiczu z pogrzebem Stalina, samego prezydenta nazywa „okropnym typem”. Trudno nie nazwać takich słów nikczemnymi.

Oglądaliśmy „Wieczór dla przyjaciela”, podczas którego Gdańszczanie i przyjaciele wspominali swojego prezydenta. Słuchałem tych wszystkich dobrych i mądrych ludzi mówiących o wspólnocie i gdańskim modelu patriotyzmu, i przez chwilę poczułem się normalnie. I zastanawiałem się – gdzie oni się tam pochowali? Czemu ich nie widać w życiu publicznym? Aleksandra Halla, Antoniego Pawlaka, Wojciecha Dudy, Aleksandry Dulkiewicz, Cezarego Obrachta-Prondzyńskiego? Czy nie powinni oni zrobić jakiegoś desantu na Warszawę – wszak niejedna iskra już z Gdańska wyszła…. Ta nadzieja jeszcze nie zgasła.

Czas płynie dalej. Temat śmierci Adamowicza został przykryty kolejnymi newsami. Dziś na topie są taśmy Kaczyńskiego i rzekome harce Niesiołowskiego. Temat mowy nienawiści schodzi na dalszy plan. Niemniej może w tym smutnym miesiącu ważne było to, że uświadomiłem sobie to tragiczne przyzwyczajenie do zaistniałej sytuacji. Że na pogardę nawet przestaliśmy reagować a na nienawiść się oburzać. I powiedziałem sobie takie moje osobiste i prywatne BASTA!

cytat na dziś : Kostandinos Kawafis, z wiersza Che fece… il gran rifiuto

Dla niektórych ludzi przychodzi taka godzina,
Kiedy muszą powiedzieć wielkie Tak
albo wielkie Nie.

 

 

Reklamy

15 uwag do wpisu “zapiski styczniowe

    • nie chodzi o przekonanie – bo rzeczywiście się nie da. Chodzi raczej o to, by byli tam gdzie powinni – gdzieś na marginesie życia społecznego. a wszelkie nienawistne wybryki piętnowane i traktowane zgodnie z polskim prawem. Niestety daleka droga do tego w sytuacji, w której osoby o poglądach faszyzujących przyjmuje się do polskiego rządu.

      Polubienie

  1. Wbrew Twojej opinii uważam ten miesiąc za dobry chociaż tragiczny. Dobry dlatego, że parę zachowań się ujawniło z czego najważniejszą rzeczą jest przywiązanie ludzi do siebie jako wspólnoty i przekonanie, że samorząd musi byc podmiotem i podporą państwa a nie politycy.
    Maska spadła z PIS jako partii ideowej. To są normalni oszuści i złodzieje.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • racja, Piotrze – z tym , że samorząd często niewiele może w konfrontacji z władzami państwowymi – przykładem jest tu sytuacja szeroko pojętej kultury i edukacji – samorząd nie ma wpływu na programy edukacyjne w szkołach, na to jak pisane są podręczniki, na państwowe instytucje kulturalne i na wiele innych rzeczy… – przykłady można mnożyć – przejęcia Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, instytutów kulturalnych, teatrów czy proste i skuteczne cofanie dotacji – tak zniknęły czasopisma Zeszyty Literackie, Literatura na Świecie czy znakomity internetowy Dwutygodnik, ledwo zipie Więź. To pokazuje jak bardzo politycy trzymają to państwo w łapie.
      Może jednak to , co dzieje się obecnie wokół Europejskiego Centrum Solidarności jest jakimś pozytywnym zaczynem: wobec cofnięcia dotacji państwowych i pisowskich szantażów to samorządy skrzykują się by dotować ECS, trwa też społeczna zbiórka. Może to jest droga??

      Polubienie

      • Racja – zaczyn jest.
        Nie ma wyjścia – Państwo samorządowe – województwo regionem samorządowym z własnymi duzymi uprawnieniami.
        Nie widzę powodów aby samorząd nie mógł tworzyć własnych szkolnych programów edukacyjnych.
        Zamiast dotacji porozumienia samorządowe etc, etc, etc……temat rzeka do dykusji.

        Polubienie

  2. Bo niestety dobro jest ciche, grzeczne, pokorne i z bólem to piszę – przegrywa z nienawiścią, która nie ma skrupułów, która nie jest zdolna do refleksji, ech… bardzo, bardzo smutny czas…

    Polubienie

    • Agpelo – bardzo często w styczniu wybrzmiewał „Dziwny jest ten świat” Niemena. I gdy słuchałem , że „ludzi dobrej woli jest więcej” myślałem sobie: no i co z tego?? Z tego musi coś wyniknąć, tylko ci ludzie dobrej woli muszą – za przeproszeniem – ruszyć dupy i podnieść głowy.

      Polubienie

  3. Witaj Dudi:)
    Ja w sprawie cytatu .Mam wrazenie ze ta godzina juz nadeszla i trzeba sie bedzie wyraznie opowiedziec albo za Tak albo za Nie.
    Koniec z siedzeniem na kanapie i przygladaniu sie zyciu z daleka.
    No bo kurcze , czy bezczynne dobro nie jest zgoda na zlo?
    To pisalam ja , ktora uwielbia swiety spokoj i dobra ksiazke w towarzystwie herbaty 🙂 i cierpi kiedy zycie wzywa ja na arene::)).Podskornie czuje ze czas dla ” letnich ” sie konczy.
    pozdrowienia

    Polubione przez 1 osoba

    • Lepiej ode mnie ujal to , ojciec Ludwik Wisniewski :
      „To nie jest wcale łatwe, by w imię odpowiedzialności reagować publicznie. Czasem musimy jednak z siebie wydobywać słowa, zmagać się z nimi, z sobą i światem, na którym nam zależy.”

      Polubienie

      • nic dodać, nic ująć Małgosiu! Czasy mamy takie, że trochę nauczyliśmy się siedzieć cicho, kryć się z poglądami o ile nie są zgodne ze „słuszną linią” i ostatecznie nie reagować gdy dzieje się coś złego… widzę to po sobie i wielu znajomych. Może to jakaś zaszłość historyczna – kto wie? Jednak jak piszesz – trzeba się ruszyć … choćby na tyle, by jasno wyrażać swoje poglądy i reagować, kiedy trzeba. To już by było coś!

        Można by w tym miejscu przywołać Ghandiego: „Sam bądź zmianą, którą chcesz zobaczyć w świecie”
        Howgh! 😉

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s