słowociąg kartoflany

do samego końca nie wiedziałem czy pojadę gdy jednak okazało się że weekend mam wyjątkowo wolny czem prędzej kupiłem w internecie bilety kolejowe i oświadczyłem żonci że jadę jej nawet nie próbowałem namawiać bo ona jest z tych które się muszą obyć z tematem i tak na chybcika wyjechać niepodobna w sobotę rano kupiłem w kiosku Przekrój i Wyborczą i pojechałem na kartoflisko przypomniałem sobie przy okazji jak dobrze się jeździ pociągiem bo jazda samochodem mi ostatnio troszku bokiem wychodzi po kilku godzinach dotarłem do Poraja gdzie na dworcu czekała na mnie uśmiechnięta Watra stamtąd jeszcze kilkanaście kilometrów i dotarliśmy do Rudnika Wielkiego gdzie już imprezowała cała ekipa niektórzy od piątku kartoflisko to taka impreza gdzie bliscy sobie blogowo ludzie gromadzą się wczesną jesienią wokół kartofla każdy pomysł jest dobry żeby się spotkać bo przecież nikt nie jest samotną wyspą człowiek potrzebuje bratniej duszy a gdy taką znajdzie to cieszy się i raduje blogosfera jest takim miejscem gdzie o dziwo takie bratnie dusze się jakoś odnajdują mniejsza czy to wola boża karma przypadek czy zrządzenie losu ważny jest fakt i waśnie na kartoflisku takie bratnie dusze mogą się spotkać a spotkało sę ich kilkanaście każda dusza inna jedyna w swoim rodzaju i oryginalna żeby nie napisać cudaczna a jednak coś je połączyło i tak spędziliśmy wesoło weekend wokół ziemniaka każdy coś przywiózł i przygotował czy to do jedzenia czy do picia a najwięcej chyba Ultra która wcale przecież nie musiała trafiać do serca przez żołądek bo przecież jak nie kochać Ultry ja miałem zamiar zrobić hotdogi ziemniaczane nawet przywiozłem ze sobą dwa kilo parówek a poprzedniego wieczora zrobiłem próbę generalną na najbliższych ale nie było sensu bo było tyle jedzenia że przejeść nie sposób o piciu już nie mówię a gdy wieczorem mi się przypomniało o hotdogach i pomyślałem że może by jednak to byłem już z lekka przynapity i sobie odpuściłem mniejsza z tym w każdym razie na kartoflisku mimo że deszcz i plucha było cieplutko i słonecznie właściwie nic wielkiego ot spotkanie biesiada i pogaduchy jednak chyba każdy miał wrażenie że oto doświadczamy czegoś ważnego bowiem w dzisiejszym świecie jakoś trudno się ludziom spotkać a tu proszę można można i do tego przy ziemniaku bez zbędnych konwenansów wolność jest w nas jak pisało na kneziowej broszce tu każdy może być sobą na przykład Szczurek który jest sobą wyłącznie w krawacie w niedziele o poranku zobaczyłem jak Szczurek po papierosku biegnie po krawat z miną człowieka który stanął w samych slipach w wytwornym towarzystwie dopiero gdy założył poczuł że wszystko jest w porządku bo powiedzmy sobie szczerze Szczurek bez krawata jest jak Starsza bez papieroska czy  Tetryk bez brody i opaski   są rzeczy stałe i rzeczy zmienne bo przecież wszystko płynie i o ile Szczurek jest raczej constans to taki Wachmistrz z roku na rok się przeistacza wedle jakiegoś wzorca sarmackiego kto widział ten wie w każdym razie tegoroczne wąsy robiły wrażenie i już jestem ciekaw kolejnego wachmistrzowego oblicza i zastaawiam się co to będzie za kilka lat jeżeli chodzi o oblicze Kneź Okrutnik próbował jak sama nazwa wskazuje oblicze mieć momentami okrutne i doprowadzić do poważnej dyskusji po której wszystko będzie inaczej i o ile z obliczem chwilowo wychodziło choć  Kneź jest przecież łagodny i dobroduszny to z dyskusją już nie bardzo bo przecież wszystko jest w porządku o ile nie robi się za dużo zdjęć nie znalazł więc Kneź zrozumienia ale na to kto czego nie znalazł spuśćmy zasłonę milczenia lepiej pisać co kto znalazł niektórzy na ten przykład znaleźli grzyby ja zaś jak chyba każdy inny  znalazłem życzliwość i zobaczyłem że ktoś jednak na tego dudibloga zagląda więc może nie byłoby głupim pomysłem napisać od czasu do czasu coś sensownego gdy wyjeżdżalem z Watrą cała Reszta machała rytualnie chusteczkami małe a cieszy i nawet wzrusza do następnego przyjaciele

Reklamy