niby

wszystko wcześniej było „połapane” , a człowiek gania od rana do wieczora – dziesiątki małych spraw do załatwienia …

chata pełna  …  choinka ubrana…  prezenty po cichu przychodzą…   Zuzia była aniołkiem na jasełkach… już nie miałem jak z nią iść to poszli Kuba z Jackiem … za jakiekolwiek gotowanie biorę się od jutra – roladę z karpia, makowiec staropolski… Wigilia u mojej siostry – będą moi rodzice i rodzeństwo z rodzinami – w sumie chyba 18 osób. Wcześniej czeka mnie jeszcze wigilia w więzieniu. Na jeden dzień jedziemy do szwagrostwa do Obornik, potem zaraz po świętach pewnie wybędziemy do friendów… i tak człowiek cały czas myśli o tym co będzie, zastanawia się nad tym co jest – czy wszystko przygotowane? co jeszcze trzeba?  zawozi, przewozi, podwozi, rozwozi (niech w końcu Kuba zda to prawo jazy!) dzwoni, rozmawia, kupuje, przynosi, czyści, sprząta, pisze, zmywa  i jest czemuś taki właśnie przedświątecznie rozedrgany…. mało tego – przedświatecznie rozedragane wydają się być wszystkie dzieci, a nade wszystko żoncia….

ale może się uda że święta będą spokojne??   😉

poniżej „artystyczny” mms z Zuzią- aniołkiem   😉

*  *  *

a nasze świnki morskie Pumpek i Szczepcio okazały się wielkimi miłośniczkami choinki…. w ciszy i skupieniu wpatrywały jak zahipnotyzowane w migające światełka … :

0 uwag do wpisu “niby

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *