sobota 2o kwietnia

Od zawsze mam do tak zwanej tradycji podejście alternatywne. Tym razem na Święta wyjechaliśmy nad morze. Z dziećmi i wnukami – jest nas w sumie dziesiątka. Wynajęliśmy dwa domki w gospodarstwe agroturystycznym pod Niechorzem, mamy tu krowy, konie, kury za płotem. I jaja są od szczęśliwych kur i mleko prosto od krowy. I pianie kogutów nas budzi. I będziemy świętować aż miło – po swojemu.

Nie ma spiny, jest luz. A pogoda dopisuje. Zrobiliśmy sobie na plaży świąteczny grajdoł i spędzamy w nim dużo czasu. Ludzi tutaj prawie nie ma ale jesteśmy my i to jest najważniejsze.

Jest też czas na to, by sobie posiedzieć w samotności:

albo połazić i pomyśleć no życiu

Wszystkiego najlepszego! Na te Święta życzę wszystkim nam powrotu do takiej zwyczajnej dobroci, życzliwości – do tego co w człowieku dobre i piękne, co przyniósł i pokazał Ten, którego Paschę – przejście ze śmierci do życia świętują właśnie chrześcijanie. A nade wszystko – byśmy wyzbyli się nienawiści i pogardy. Do siebie nawzajem i do kogokolwiek. Bo one właśnie czemuś ostatnio rozgościły się w Polsce i w świecie. I jeśli rozpatrywać rzecz w klimatach wielkanocnych, w kategoriach światła i ciemności: tam gdzie nienawiść i pogarda – tam jest ciemność, wojna, brak nadziei – w końcu: śmierć. Światło i życie jest tam, gdzie jest miłość, dobroć życzliwość, wzajemny szacunek.I w tym kontekście: Zmartwychwstańmy!

(no i prawie, że kazanie mi wyszło) 😉

————————————–
cytat na dziś: Natan Tanenbaum , Modlitwa o wschodzie słońca

Każdy Twój wyrok przyjmę twardy
Przed mocą Twoją się ukorzę
Ale chroń mnie, Panie, od pogardy
Przed nienawiścią strzeż mnie, Boże
Wszak Tyś jest niezmierzone dobro
Którego nie wyrażą słowa
Więc mnie od nienawiści obroń
I od pogardy mnie zachowaj
Co postanowisz, niech się ziści
Niechaj się wola Twoja stanie
Ale zbaw mnie od nienawiści
I ocal mnie od pogardy Panie.

Reklamy

piątek 22 marca

Z tymi środami nie bądźmy tacy zasadniczy…. znowu notka w piątek. Żoncia zarządziła, że ma być lekka, łatwa i przyjemna, więc proszę bardzo! W dzisiejszym odcinku trzy tematy:

Po pierwsze : szachy. Jak to mówią: stara miłość nie rdzewieje i po wielu latach znowu zacząłem grać. Najpierw z Andym w komentarzach – raz przegrana, raz wygrana. Potem z Kubą i Friendem online na portalu  chess.com  – tu można grać na stronie internetowej, ale również przez aplikację w smartfonie – jeśli ustawię partię na jeden ruch na dzień, to jest sama radość! – i pomyśleć można , i zagrać ciekawie (jestem dudi7a jakby co). Choć – jak to mówią – wszystko ma zady i walety: dziś usiadłem na ławeczce nad Odrą, w pięknych okolicznościach przyrody – myślałem nad ruchem wgapiony w ekran, a moja Sasunia – korzystając z okazji – że tak to ujmę w słowach prostych, a dosadnych: wytarzała się dokładnie w rzadkim gównie…. i pół dnia z głowy, bo do czyszczenia poszły i Sasunia, którą trzykrotnie musiałem potraktować psim szamponem,  i samochód, który oberwał rykoszetem. W każdym razie: pół dnia z głowy.

Po drugie: jubileusz: no każdy jubileusz ma swoje prawa i zasady, więc z  okazji mojej pięćdziesiątki odbyło się rodzinne świętowanie. Ufffff. Jako samotnik i indywidualista musiałem rzecz przeżyć. Było fajnie. Wymyślilismy z Żoncią formułę grillowania. I było to niewątpliwie jedno z pierwszych tegorocznych grillowań. Od Żonci z pracy wzięliśmy lokal (znaczy pub z zewnętrznym tarasem), ode mnie z pracy wzięliśmy grilla i to, co na grilla. Pogoda dopisała i mam wrażenie, że impreza była przednia. A tak na marginesie: taki wymarzony prezent Towarzystwo mi ufundowało:

To ustrojstwo potrafi bardzo dużo: na ziemi , w  wodzie i w powietrzu, w technologii 4K, więc może zostanę youtuberem??? i zamiast pisać, będę kręcił?  (żartuję!)

i tu płynnie przejdźmy do tematu trzeciego: odkąd kupiłem telewizor ze smart tv, niemal przestałem oglądać telewizję. Wystarczają mi youtube i netflix. Temat jest prosty: świadomy wybór. Sam decydujesz , co oglądasz i nikt ci kitu nie wciska. To jest przyszłość telewizji, o ile zachowają się ludzie potrafiący dokonywać świadomych wyborów.

W każdym razie – skoro śledzę kanały youtube zamiast telewizji , to pokażę Państwu kilka moich ulubionych kanałów:

  1. z kanałów podróżniczych na pierwszy plan wysuwa się dziewczyna z otwartą głową i otwartym sercem: Kaja, prowadząca kanał Globstory – KLIK – potrafi pięknie powiedzieć o tym , co widziała i słyszała, wczuć się w klimat, zrozumieć ludzi, których spotyka –  jej podróże nie są powierzchowne. Last but not least: potrafi świetnie wszystko sfilmować, zmontować i przedstawić. Iran, Rumunia, Chiny, Kambodża? – świat nie ma przed Kają tajemnic. Tu próbka:

 

2. Krzysiu Gonciarz jest marką samą w sobie, która wymyka się klasyfikacjom. Jakoś nie bardzo mi pasuje jego kanał satyryczny, ale daily vlog [klik] śledzę z ogromnym zainteresowaniem. Słowo klucz; profesjonalizm. Niewielu tak świetnie potrafi sfilmować i tak ciekawie potrafi opowiedzieć o …. no właśnie o czym? o wszystkim: życiu, świecie, podróżach. Wszystko z perspektywy Japonii, w której autor żyje i pracuje. Tu jeden z ciekawszych filmów:

 

3. jeżeli chodzi o tzw. booktube , czyli kanały o książkach – muszę wyróżnić dwie panie, których opowieści i recenzji słucham, i wyczekuję. Pierwszą jest tajemnicza Madri [klik]- ona naprawdę wie, co mówi – jej recenzji z lektur i przemyśleń mógłbym słuchać godzinami:

druga pani, to emerytka z Międzyrzecza prowadząca z wielkim zaangażowaniem kanał „Czytam i piszę” [klik}- dużo czyta, a o tym , co przeczytała , ciekawie opowiada – słucham z sympatią i zainteresowaniem:

4. Jeżeli chodzi o kanały przyrodnicze Marcin z Lasu [klik} wysuwa się na pierwszy plan. Wielki miłośnik przyrody, znawca zwierząt,-  potrafi je nagrać (wilki!) o opowiedzieć o ich zwyczajach. Wszystko, co mówi jest mi  bardzo bliskie, zwłaszcza, że kocham las i przyrodę. Poniżej: niesamowite ujęcia rysia:

5. Tomasza Sekielskiego pewnie większość zna z Onetu, wcześniej z Tvn. Świetny dziennikarz, na bieżąco komentujący aktualne wydarzenia, ostatnio zaczął się odchudzać. Oglądam z empatią i sympatią:

6. Na koniec ostatnie moje odkrycie : Marianczello Dominioni [klik]- gość , który komentuje partie szachowe niemal tak, jak mecze piłki nożnej (nooo, może trochę przesadziłem) . Ale jeśli człowiek trochę się zna, to patrzy na wszytko, jak na film sensacyjny:

I to by było na tyle na dzisiaj, chociaż nie ruszyłem kanałów muzycznych.Na to przyjdzie jeszcze czas. Dziękuję za uwagę. Mam nadzieję, że coś z tego, co pokazałem  weźmiecie dla siebie.

piątek 15 marca

W tym tygodniu niestety – jak widać – nie było notki w środę. Z mocnymi postanowieniami jest tak, że nie należy się poddawać nawet wtedy, gdy coś nie wyjdzie. Tak więc jest notka w piątek. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że przez całą środę  filtrowałem nalewkę farmaceutów (zwaną w niektórych środowiskach „jogurtem Wachmistrza”), a filtrując nie omieszkałem degustować. No i jak tak trochę podegustowałem, to już z pisania nic nie wyszło (stara, żelazna blogowa zasada: piłeś – nie pisz) i pomyślałem, że napiszę nazajutrz. Nazajutrz jednak kupiłem sobie wiertarko-wkrętarkę i przez dzień cały nic tylko wierciłem i wkręcałem, do tego nasza internetowa partia szachów na blogu u Andy’ego wkroczyła w decydującą fazę – więc nie w głowie mi było pisanie.  Mamy więc piątek. I piszę. Dosyć śmieszkowania, będzie poważnie:

W zasadzie miałem o czym innym, temat zaplanowany odłóżmy sobie na później. Dziś będzie o wczorajszej konferencji prasowej na temat skali pedofilii polskich duchownych. A konkretnie o wypowiedziach najważniejszych polskich biskupów, których  słuchałem z rosnącym zdumieniem. Wprost proporcjonalnie do zdumienia rosło oburzenie. Nie dziwię się lawinie komentarzy ze wszystkich stron. Jeden z najciekawszych, z którym prawie całkowicie się zgadzam napisał Zbigniew Nosowski z Więzi. Wrażliwcy mogą zakończyć na tym czytanie niniejszej notki i przenieść się TUTAJ,

Pozostali niech czytają dalej. Mniejsza o sam raport – wszyscy wiedzą, że te 625 zgłoszonych w kościelnych kuriach przypadków, to wierzchołek góry lodowej.  Ważniejszy jest raczej styl jego prezentacji i komentarze najważniejszych polskich biskupów. Otóż dwaj czołowi polscy hierarchowie: właśnie wybrani na kolejne swoje kadencje przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski – abp. Stanisław Gądecki oraz wiceprzewodniczący – abp. Marek Jędraszewski mieli okazję jeśli nie dokonać przełomu, to przynajmniej wykonać krok w dobrym kierunku. Tymczasem wyszło jak zawsze, a wyżej wymienieni wobec niezmiernie delikatnego i wzbudzającego olbrzymie emocje tematu zachowali się jak dwa słonie w składzie porcelany.

Leśne dziadki z Episkopatu jak zwykle zresztą okazali się zupełnie nieczuli i niewrażliwi na krzywdę ofiar pedofilii. Wykazali się całkowitym brakiem empatii i współczucia. Nie padło z ust ani jednego ani drugiego jakiekolwiek „przepraszam” ani też „proszę o przebaczenie” – – zwłaszcza, że w KK Wielki Post, dobry czas na posypanie głowy popiołem. Jakieś ewangeliczne podejście? Gesty chrześcijańskiej miłości? A gdzieżby tam!  Była za to jakże dobrze znana obrona sprawców i instytucji.

Gądecki usiłował temat rozmydlić: mówił o wszystkim, tylko nie o pedofilii w Kościele – że to problem globalny, całego społeczeństwa , i że „pierwszym środowiskiem przestępczym jest rodzina”, mówił o rzekomych programach seksualizacji, nie mógł też nie wspomnieć o antykoncepcji. Walkę z pedofilią w Kościele porównał do lustracji a samo określenie „pedofilia w Kościele” to hasło ukute ideologicznie dla poderwania instytucji Kościoła. Oczywiście wspomniał też o ośrodkach, które są tym zainteresowane. Jednym zdaniem: „to nie my, to oni”, a może nawet „wy”?

„Z jednej strony tworzy się programy seksualizacji dzieci, aby jak najwięcej zarobić na środkach antykoncepcyjnych i puścić w ruch życie seksualne. A z drugiej strony atakuje się skutki, to, co doprowadziło do późniejszego przestępstwa” – mówił Gądecki. Jakież to podobne do słynnych słów poprzedniego przewodniczącego KEP – Józefa Michalika, który przyczyn pedofilii szukał w rozwodach i złych relacjach między rodzicami dziecka: „Słyszymy nieraz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga”

Jędraszewski  natomiast poszedł w filozoficzno-historyczną analizę pojęcia „zero tolerancji” używanego również przez papieża Franciszka wobec walki z pedofilią  i w wielu Kościołach lokalnych po ujawnieniu afer – że to jest nazistowskie (nawiązał do Holocaustu i stosowania tej zasady przez nazistów wobec Żydów -sic!)   i bolszewickie (zero tolerancji stosowane wobec wrogów ludu).  Co zamiast „zera tolerancji” ? „Kościół musi być nieskazitelnie stanowczy w walce ze złem, ale musi także wzywać do nawrócenia, pokuty i okazywać miłosierdzie sprawcom, jeśli szczerze żałują” Nawet się nie zająknął o ofiarach – ich krzywdzie i cierpieniu. I tu mnie szlag jasny trafił.

W świetle tych wypowiedzi na drugi plan zeszły empatyczne wypowiedzi prymasa Polaka. Prymas to zresztą tytuł honorowy i niewiele ma dzisiaj do gadania w polskim Kościele. Wszystkie karty rozdają ci dwaj pierwsi.

Cóż powiedzieć na koniec? Słowa hierarchów były oburzające i po prostu nieprzyzwoite. Nie było w tych wypowiedziach nic z ducha Ewangelii. Widzieliśmy jakiś żenujący spektakl – pychę, władczość i poczucie wyższości, swoisty „swój świat” i oderwanie od rzeczywistości.

Pędźcie się, leśne dziadki! Wam nie przewodzić Kościołowi, a ziemniaki w Caritasie obierać! Powiedzieć, że jestem rozczarowany waszą postawą, to nic nie powiedzieć. Wstydzę się za was. Nie mam zamiaru was słuchać. Nie macie u mnie żadnego autorytetu i w zasadzie nie chcę mieć z wami nic wspólnego.

Cytat na dziś – Jezus – Mt 8:

Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza.  biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie. (…) Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; 

foto za dziennikwschodni.pl