Joe

– to był równy gość. Słuchałem go od zawsze. Najwięcej w czasach hipisowskich- te jego wczesne mocniejsze brzmienia -a zwłaszcza te kultowe Woodstockowe  With A Little Help Of My Friends:

ale już wtedy śpiewał świetne ballady:

późniejsze popowe ballady zachwycały i dały mu popularność, a zwłaszcza ta, najbardziej znana:

bo on pięknie śpiewał o miłości:

ale najbardziej lubię chyba tą:

i można by jeszcze tutaj dużo…

żegnaj Joe, dobrze, że byłeś

– usiądź teraz sobie u Pana Boga na schodkach i smęć dalej balladki tym swoim pięknym chrypiącym głosem…

 

0 uwag do wpisu “Joe

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *