* * *

gdy wszystkie tematy zostały już zamknięte pojechaliśmy z Żoncią , Zuzią i Sasetką zaznać nieco spokoju nad naszym ulubionym jeziorem. Pochodzić, odpocząć, posłuchać ciszy, nie myśleć zbyt wiele. Wszystko było dobrze dopóty, dopóki Sasetka nie dostała kociokwiku na widok wodnego ptactwa, do którego nijak nie można było się dobrać (ona się – biedactwo – boi wody). Po jakimś czasie się uspokoiła. Wszystko się uspokoiło. I wtedy zrobiłem to zdjęcie (tak piękne, że zakrawa na kicz). Ale tak było! Chwilę czekałem aż te łabądek wypłynie trochę do przodu – do kaczuszek, żeby w tle miał wodę a nie linię drzew – udało się!

jeśli zaś chodzi o chodzenie – czytam sobie właśnie książkę „Filozofia chodzenia” Frederica Grosa. Bywa tak, że człowiek się z książką zmaga, ale bywa , że czytanie jest świętem, radością, a każda strona przynosijakąś „eurekę”. Tak jest w tym przypadku. Polecam zwłaszcza chodziarzom i wędrowaczom. Intuicje pana Fredericka pewnie będą pasowały również biegaczom.

jako „cytat na dziś” – parę tekstów z rzeczonej książki,  z rozdziału Wolność – powinno zachęcić kogo trzeba:

Pierwszym rodzajem wolności jaką daje chodzenie – nawet jeśli to tylko zwykły spacer -jest swego rodzaju zawieszenie: zrzucamy ciężar trosk , na chwilę zapominamy o swoich sprawach. Nie zabieramy ze sobą pracy: wychodzimy, wałęsamy się, myślimy o czymś innym. (…) tylko piesze wyprawy uwalniają nas w tym sensie, ze pokazują, jak wiele rzeczy w istocie jest nam zbędnych.

* * *

Mieszkaniec miasta w naturalny sposób interpretuje w kategoriach wyrzeczenia to, co dla wędrowca okazuje się uwolnieniem: wyplątać się z sieci popytu i podaży, nie być dłużej węzłem systemu rozpowszechniania informacji, obrazów, towarów; dostrzec, że wszystkie te rzeczy są realne i ważne tylko w takim stopniu, w jakim się na to zgodzimy.

* * *

Drugi rodzaj wolności jest agresywny, więcej w nim buntu.(…) tym razem nie chodzi o wyzwolenie się z tego , co sztuczne, by smakować proste przyjemności, ale o spotkanie z wolnością rozumianą jako granice siebie i człowieczeństwa, jako potok zbuntowanej natury, która wykracza poza nas samych.Wędrówka może nam dać ten nadmiar:nadmierne zmęczenie, które mąci umysł, nadmiar piękna, które zmienia duszę, upojenie na szczytach, ponad przełęczami.

0 uwag do wpisu “* * *

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *