słowociąg

dopadła mnie rzeczywistość jak zwykle w tym czasie i wciągnęła w jakiś wir rzeczy ważnych koniecznych i tyleż przyziemnych co odlecianych i w związku z powyższym jak zwykle w czerwcu czasu mało zarobiony jestem po pachy bo w dni powszednie pracuję w wielkim grajdole i jak zwykle w tym okresie nie mogę już patrzeć na sportowe koszulki a w weekendy robię na imprezach o na przykład w ostatnią niedzielę musiałem wstać o czwartej rano by o szóstej być gdzieśtam gdzieśtam ze swoim stoiskiem zupełnie mi się nie chciało albowiem żoncia wykorzystując jedną z nielicznych wolnych sobót wymyśliła malowanie balkonu  i całą sobotę żeśmy ten balkon malowali był żółty jest szary teraz lepiej i ledwie człowiek wziął prysznic wypił piwo i zasnął a już musi wstawać taki lajf teraz dwa dni na miejscu potem z nowym szefem dwudniowe prezentacje w stolicy mam nadzieję że zdążę na mecz w czwartek bo w piątek rano już do wrocka na trzy dni itd itp oby do lipca wtedy się poluźni nie mam ani weny ani czasu żeby cokolwiek tu na tym blogu napisać i dopadło mnie zatwardzenie twórcze jak to pięknie ujęła jedna z blogowych koleżanek mało też odwiedzam ulubione blogi i nie jest mi z tym dobrze bo kontakt jest ważny poza tym jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś na to wszystko dziadek zamówił za śp babcię msze gregoriańskie przez trzydzieści dni po jednej i musimy chodzić bo jak nie chodzimy to dziadek płacze że nas nie było na dodatek te msze odprawiają o siódmej rano ci zakonnicy od ojca dyrektora i na każdej jest kazanie nawet jedno było o dobrej zmianie wierciłem się wtedy niemiłosiernie a ławka strasznie skrzypiała na te msze przychodzą same dziadki i dwie panie z jakąś religijną psychozą jedna staje na samym przedzie druga przy wyjściu ta z przodu jest cicha ale za to bije pokłony kładzie się krzyżem i w ogóle ma stylówę marii magdaleny po nawróceniu włos długi rozwichrzony odzież worowata powłóczysta na tą drugą mówimy śpiewaczka bo ona przede wszystkim śpiewa i zwłaszcza gdy nie ma organisty  budzi się w niej poczucie misji fałszuje przy tym jak cholera do tego klaszcze kiwa się i wymachuje rękami wychodzimy stamtąd z poczuciem ulgi wieziemy dziadka na cmentarz i w optymistycznym nastroju zaczynamy każdy dzień już osiem dni minęło jeszcze dwadzieścia dwa zostało pominę tutaj mój sceptycyzm wobec idei mszy gregoriańskich  włączają mi się rozważania na temat za kogo ludzie mają Pana Boga do tego rzecz jest nawet kosztowna ubogich nie stać a zbawienie jest przecież za darmo jak mówi pismo tu ugryzę się w język wracając do rzeczywistości czasem wieczorami sobie od niej uciekam znaczy od tej codziennej w jakąś alternatywną  nawet udało mi się być w kinie dwa razy w ciągu jednego tygodnia i tu polecę dwa filmy w kinach studyjnych grają estoński film szermierz stara filmowa kalka o gościu który przybywa do małego miasteczka ćwiczy w czymś jakąś grupę która ostatecznie wyjeżdża na jakiś wielki konkurs i po perypetiach ten konkurs wygrywa przy okazji świetne zrobione studium totalitaryzmu bo rzecz się dzieje w latach stalinowskich dodać trzeba że bardzo dobrze zagrane role dziecięce i inny świat ta Estonia drugi film nosi tytuł zanim się pojawiłeś i jest to kino tyleż pozytywne co dramatyczne dla wszystkich którzy lubią się mocno wzruszyć jakkolwiek głupio zabrzmiała powyższa zachęta żoncia już płakała oglądając zwiastun dodam że aktorstwo młodziutkiej Emilii Clarke jest powalające i tylko po to żeby obejrzeć jej rolę warto pójść na ten film jeszcze inną formą ucieczki jest stara dobra ucieczka w przyrodę po pracowitym dniu biorę sasunię do samochodu i po ośmiu minutach jesteśmy w innym świecie gdzie przyroda aż bucha zielonością ptaszki śpiewają żabki kumkają i nie sposób nie spotkać sarenki czy zajączka tam nigdy nie ma ludzi w jednym miejscu nieopodal niewielkiego stawu jest  taka stara porzucona kanapa na tej kanapie rozsiadam się wyciągam czytnik albo gazetę i sobie czytam albo i nie czytam tylko leżę i czuję się jak w siódmym  niebie wtedy wydaje mi się że tu jest właśnie tak jak być powinno

0 uwag do wpisu “słowociąg

  1. Nie można bez Hrabala, masz rację 🙂 Jakbym tam była i na mszach i za krzakiem z zajaczkiem. Żoncia mnie musi nauczyć jak zmusić faceta do pomalowania czegokolwiek w takim młynie, mnie to wyraźnie nie wychodzi 😀 Ściskam mocno. Oby do sierpnia…

    Polubienie

  2. Ja znałam tylko określenie: „słowotok”. Ciągle się człowiek uczy.:) Na początku jest trudno, ale potem wciąga.:)))
    Filmy mnie nie nęcą, książka skusi zawsze.:)))
    Ale najlepsza jest przyroda…
    Te msze to nawet macie urozmaicone, z efektami specjalnymi…:)))

    Polubienie

  3. Lecimy jak „Dziad”? 😉 A tego zdjęcia w lepszej rozdzielczości by się nie dało bo bym ukradł na tapetę albo chociaż przeczytał co tam pies czyta…

    Polubienie

    • 🙂

      dodam jeszcze, że śpiewaczka przyjeżdża na rowerku i ona tak pielgrzymuje po wszystkich parafiach w mieście… a w chwilach wolnych chodzi po mieście z radyjkiem na ramieniu, mając Radyjo włączone na cały regulator

      czasem też staje pod kościołami i każe dzieciom zbierać śmieci , bo pod kościołem musi być czysto – dzieci słuchaja, bo jest bardzo stanowcza. Ot- taka praca społeczna 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *