niby taka zwykła wieczorna przebieżka z pieskiem, a tyle dobrych emocji…
wbrew pozorom to jest rzeka:



niby taka zwykła wieczorna przebieżka z pieskiem, a tyle dobrych emocji…
wbrew pozorom to jest rzeka:



no skoro dzisiaj dzieci i rodzina w nagłówkach, to nie bądźmy gorsi – Kubuś zainwestował w solidny aparat , to jedno z pierwszych zdjęć – bo tak się złożyło że akurat byli w domu rodzice i wszystkie dzieci, co się rzadko ostatnio zdarza, no i proszę :

To było takie proste! Zebrać ekipę , wsiąść w samochód, przejechać 150 km i znaleźć się w zupełnie innym świecie… Czemu nigdy wcześniej na to nie wpadłem? Razem z Zuzią , Maćkiem i Miśkiem pojechaliśmy do czeskiego Skalnego Miasta. Wyjechaliśmy o dziewiątej rano i przed południem byliśmy na miejscu.
Było cudownie… bajecznie. „Zresetowałem się” – jak to mówią ostatnio moi znajomi, rozumiejąc „reset” jako swego rodzaju oderwanie się od rzeczywistości. To było najlepsze oderwanie w ostatniej pięciolatce 😉 Zrobiłem tyle zdjęć, że spokojnie mogę konkurować z japońskimi turystami. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że klimaty i widoki – powalające. Jak zwykle żałuję w takich momentach,że nie mam jakiegoś lepszego sprzętu. Do tego: prawie nikogo tam nie było! – nawet biletów nie miał kto nam sprzedać!Byliśmy my i zjawiskowa przyroda.
Obiecałem sobie jednak,że wrócę tam niebawem… bez aparatu.Na spokojnie. To będzie taki wyjazd medytacyjny 🙂 I konieczie muszę to miejsce pokazać żonci.
najpierw chciałem wybrać pięć zdjęć na boga… potem dziesięć… i po wielkich walkach wewnętrznych wybrałem siedemnaście, po czym odrzuciłem jedną „słitfocię” , żeby nie zepsuć nastroju (pomimo ,że „słitfocie” są ostatnio w modzie) . I ani jednego mniej! i te szesnaście, jak sądzę oddaje klimat tej wycieczki.
Z innej beczki: zakończył się konkurs blog roku. Bardzo się cieszę z dwóch nagród dla blogów, które znam i czytam: po pierwsze z pierwszej nagrody prowadzonego przez Grzegorza bloga – lifenotes.pl w kategorii „twórczość artystyczna”, po drugie z głównej nagrody bloga „halo ziemia”, Gratulacje wielkie chłopaki!
a teraz fotki:
















To był trudny dzień po nieprzespanej nocy. Skomplikowane sprawy, ważne rozmowy , urzędy, telefony, klienci. Po całym dniu ganiania , gdy wracałem do domu i wszystko udało się załatwić powoli schodziło ze mnie napięcie…Nad miastem ukazał się taki widok:

na taki obraz człowiek się mimowolnie uśmiecha… I wtedy przypomniało mi się zdanie – wyczytane zapewne na jakiejś kiczowatej karteczcez pięknym widoczkiem, które często powtarzałem niegdyś w pracy koledze Ziółkowi – marudzie i malkontentowi. Dziś powiedziałem je sobie:
„Uśmiechnij się do życia, a ono uśmiechnie się do ciebie”
😉
(fotka z komórki jakby co…)
wlazłem na górę… fajnie było …
mój aparacik nieco prześwietla tło, ale uznajmy, że to zamierzony efekt artystyczny 😉





i jeszcze filmik do tego, ze zjazdu- z najnowszą Edytą Bartosiewicz w tle :