Wiecie gdzie mnie ciągnie ? Do lasu. Tam ostatnimi laty czuję się najlepiej. I jeśli zdarza mi się jeszcze marzyć, to jest w tych marzeniach las w pobliżu. Zostawiłbym to blokowisko choćby jutro i przeniósł się nawet na zapadłą wiochę – tylko net by musiał być do kontaktu z ludźmi (domek babci Oleńki, w którym pomieszkiwał Stachura wciąż jest do wzięcia – niecałe 20km stąd). Problem w tym, że żonci nie ciągnie a tym bardziej całej Reszty – gdy chcę się czasem z nimi podroczyć, to opowiadam takie dyrdymały 😉 Jedna Sasetka oprócz mnie byłaby szczęśliwa, więc trzeba będzie poszukać jakiegoś złotego środka i będzie to zapewne działka ogrodowa z lasem nieopodal, takich u nas w okolicach dostatek
Tak sobie dzisiaj marzę, bo przecież pomarzyć zawsze można, to jeden ze sposobów na jesienne chandry. A, że poniedziałek dzień bezpiwny, to zasób innych sposobów się skurczył. 😉

Wracając do lasu: lubię historie ludzi, którzy tak właśnie żyją, jak mi się marzy. Przeczytałem ostatnio Pająki pana Roberta – książkę gościa, który mieszka w lesie (debiut, nominowany do nagrody Conrada)- taka w sumie powiastka filozoficzna, z pajakami w tle. Hasła : „outsider” i „mieszka w lesie” przyciągnęło mnie jak muchę do lepu, bo przecież w życiu mnie nie interesowały pająki. W sumie ciekawe stworzonka i pan Robert z pasją o nich pisze, ale życie pająki mają ciężkie. Na przykład samiec jednego z gatunków podczas miłosnych igraszek traci przyrodzenie, po czym zostaje zjadany przez swoją lubą jako osobnik bezproduktywny. Albo inny – żeby dostąpić zaszczytu dopuszczenia do godów, musi przynieść wybrance dużą muchę zawiniętą w sieć. No i ona -ta wybranka – następnie tą muchę konsumuje podczas miłosnych igraszek. Wyobrażacie sobie? I jak tu żyć?… Człowiek czytając takie rzeczy cieszy się, że jest ukoronowaniem dzieła stworzenia… 😉 (o! to też może być sposób na jesienne chandry – poczytać se o pająkach!)
Autor – pan Robert pisze jeszcze tanki w tej swojej chatce na skraju lasu. Tanka to krótka forma poetycka z okresu chińskiej dynastii Tang, uprawiana również w Japonii. Luźno kojarzą się z japońskimi haiku, ale to jednak nie to samo -więcej sylab mają. Ładne te tanki… wybrałem trzy (źródło: dwutygodnik.com):
Tanka przechytrzenia
Marszcząc różowy nosek w Kioto,
lisiczka zastanawia się,
jak przechytrzyć samą siebie.
Istnieje kilka sposobów,
ale wszystkie do kity…
Tanka zapadającego zmroku
Zmrok zapada powoli.
Na progu wilgotnej ciemności
lisiczka o zmarszczonym nosku
martwi się, że to, czego jeszcze nie ma,
okaże się tym, co już kiedyś było.
Tanka pantery II
W czeluściach wilgotnej nocy,
w niepojętym lesie,
pantera spotyka
wciąż sama siebie
i gładzi się po policzku bezszelestną łapą…
A na fejsbuczku na jednej ze stron o nazwie „w Polsce”, autor wkleja zdjęcia różnych ciekawych ludzi, których spotyka – z krótkim komentarzem. Pomysł prosty: zdjęcie i jedno, dwa zdania, które wypowiada osoba fotografowana. Trafiłem na takie zdjęcia i takie komentarze (i rozpłynąłem się w zachwycie nad Człowiekiem i jego szczęściem):
źródło: https://www.facebook.com/polsce/?fref=ts

„Ja już od dziecka zakochana jestem w Westernach, kowbojach, koniach i po prostu w tych starych czasach. Powiedziałam, że muszę tak żyć i koniec, a że nie mogę się cofnąć w czasie, to postanowiłam to stworzyć sama tutaj. Już miałam jechać do Ameryki, ale jednak się udało kupić kawałek ziemi. Zbudowałam to z pomocą przyjaciela, ale to co się nanosiłam cegieł, pustaków, kurcze, wszystkiego, to moje.”

„Ten piec, kurde, 25 stopni w zimie, na takie małe pomieszczonko. Konsole to w sumie też moja pasja, ale wiadomo – pójdę, naładuję u kolegi, dlatego właśnie chce solary założyć, żeby sobie móc podładować moje sprzęty. Tablet, internet i tak dalej: no bez tego już dzisiaj nie idzie żyć. Trochę dziko, trochę zachód i ja się staram połączyć te dwa
światy, bo nie jestem w stanie żyć całkiem na dziko, ale zawsze tego chciałam. ”
P.S. politycznie wywnętrzam się na Myślachparadoksalnych, zapraszam zainteresowanych.